Dlaczego przepadłem pomimo że był plan? (…była i dyscyplina!)

Dlaczego przepadłem pomimo że był plan? (…była i dyscyplina!)

Był moment, w którym utknąłem. Serio. Miałem plan (porządny!), działałem regularnie (żadnych odpuszczeń), wiedziałem, co chcę osiągnąć (i nie było to „zostać lepszą wersją siebie”). Każdego dnia coś robiłem, coś odhaczałem, coś planowałem. I co?

I nic!

Zero magii. Zero przełomu. Wszystko jakby w pętli: działasz – i nie wiesz, czy to w ogóle coś warte.

Zacząłem się zastanawiać: no dobra…, co tu nie gra? Mam cele, mam plan, mam dyscyplinę i motywację większą niż ta noworoczna, co pcha ludzi na siłownię (przynajmniej na tydzień). A jednak coś się rozjechało. To nie był kryzys wieku średniego ani bunt przeciwko tabelkom. To było poczucie, że działam w próżni: sam ze sobą, sam dla siebie, sam do siebie.

I tu dochodzimy do sedna.
Samą dyscypliną świata nie zbawisz. Bo jeśli brakuje kontekstu, brakuje struktury i brakuje ludzi, którzy wiedzą, co właściwie próbujesz osiągnąć, to cała ta twoja samodzielność zaczyna przypominać coś w rodzaju szarej egzystencji w arkuszu kalkulacyjnym – tylko dlatego, że z jakiegoś powodu uznałeś, że to ci wystarczy zamiast interakcji z drugim człowiekiem.

…a…, i nie łudź się, że drugiego człowieka zastąpi algorytm AI! Zrozum to: potrzebujesz ludzi!

Wielu, których znam (i których naprawdę szanuję), utknęło dokładnie w tym samym punkcie. Mają wiedzę, mają zapał, są naprawdę ogarnięci – ale rozwijają się w ciszy, w oderwaniu od kontekstu, bez punktów odniesienia. I z czasem ta cisza robi się nieznośna, bo nikt nie patrzy, nikt nie ocenia, nikt nie mówi: hej, to jest naprawdę dobre! W końcu sami już nie wiedzą, czy to w ogóle jeszcze działa, czy to tylko tak sobie sami robią dalej z rozpędu, bo robią :-/.

Nie da się długo funkcjonować w izolacji i nie zwariować (albo nie utracić sensu działania).
Potrzebna jest struktura, która powie: Tu jesteś, tam zmierzasz!
Potrzebni są ludzie, którzy rozumieją, co robisz i po co to robisz – oczywiście, bez konieczności tłumaczenia się z każdej decyzji i bez ciągłego podważania sensu Twojej drogi. Reasumując, potrzebny jest system, który nieco Cię kopnie, kiedy sam już nie czujesz, że stoisz.

Można być zdolnym, pracowitym, zorganizowanym i zmotywowanym.
Ale jeśli wszystko dzieje się w próżni – to nawet najlepszy plan kończy się… no właśnie, planem, tylko na papierze.

Możesz dalej robić swoje, oczywiście.
Tylko nie zdziw się, jeśli za pół roku dalej będziesz w tym samym miejscu – tylko bardziej zmęczony i trochę mniej przekonany, że to ma sens…

Spherq.com

Comments are closed for this post.